Relacja z zawodów Reebok Spartan Race - Budapeszt 

Mogyoród-mała węgierska miejscowość, położona kilka kilometrów od Budapesztu.  Znajduje się tu tor Hungaroring, na którym od 1986 roku rozgrywany jest wyścig o Grand Prix Węgier Formuły 1.
 
18 kwietnia 2015 roku, rozegrany został równie imponujący wyścig …… Reebok Spartan Race. 
Sobotni poranek przywitał  uczestników zimnym wiatrem ( na termometrze 4 stopnie). Na  miejscu imprezy pojawiłem się 2 godziny przed startem, był to idealny moment na posiłek przed biegiem: owsianka, żurawina  i banan. Po naładowaniu się węglowodanami przyszedł czas na odebranie pakietu startowego i przebranie się w strój biegowy. 
Cała procedura rejestracyjna odbyła się bardzo sprawnie i szybko. Wolontariusze mili, uśmiechnięci, chętni do pomocy.
O godzinie 9:00 wystartowała Grupa Elitarna, mój star przypadał na godzinę 9:30. Chwilkę przed startem, „wodzirej” całej imprezy zaprasza wszystkich startujących do wspólnej rozgrzewki. Kilka minut przed rozpoczęciem biegu, zawodnicy udają się na start, gra głośno muzyka, wszyscy skaczą, wykrzykują SPARTAŃSKIE okrzyki AROOOO……AROOOO, można to opisać w trzech słowach ENERGIA …. MOC … SIŁA !  Trzeba tam być i poczuć to na własnej skórze.
 Na dystansie 8,5km. ustawiono ok 15-ście przeszkód. Z kilkoma z nich spotkałem się pierwszy raz:
1..Należało odbić się od platform ustawionych pod kątem z lewej nogi na prawą ( tutaj wykonałem 30 karnych burpees)

2. Tutaj również wykonywałem karniaki, fizycznie dałbym radę ( tak mi się wydaję) pokonać przeszkodę, lecz uchwyty były całe w glinie i dłonie strasznie się ślizgały

3. Lina nie jest nową przeszkodą, ale zawsze sprawia mi kłopot i karniaki są tutaj rutyną:)

Trasa bardzo ciężka, dużo wody i błota, to co SPARTANIE lubią najbardziej. Przeszkoda która utkwiła mi najbardziej w pamięci to dół wypełniony wodą,  gdzie trzeba było zanurkować, aby przedostać się na drugą stronę. Kiedy  wydostałem się już z wody, cały mokry, moje ciało prawie kostniało, nie miałem siły poruszyć nogami….. wspaniałe uczucie!!! Na szczęście dostaliśmy po chwili worki wypełnione piachem i czekało nas wejście pod górę…. rozgrzewka pierwsza klasa. Ostatnią przeszkodą przed metą ( jak dobrze pamiętam) była włócznia i pierwszy raz udało mi się trafić do celu :) Po dotarciu do mety, ogromna radość i duma! 

Wystartowało łącznie 2935 osób. Najszybszym zawodnikiem okazał się (bez niespodzianek) Ziska Peter, który uporał się z trasą w czasie 40 min,12 sekund

 

Organizacja eventu na najwyższym poziomie, przed wjazdem na tor stali wolontariusze którzy kierowali na parking i wyznaczali miejsca dla aut ( cennik parkingu 4 Euro z tego  co pamiętam). Obsługa online (mail + facebook) również, dopięta na ostatni guzik. Kilka razy w ciągu dnia pojawiały się informacje związane z płatnościami, miejscem parkingowym, listą startową itp.
Moja skromna osoba uzyskała czas 1:20:02
 
Super impreza, świetna przygoda!